Co zainspirowało Pana do zgłębienia tematu wzorców do naśladowania w edukacji stomatologicznej?
Profesjonalny, kompetentny i entuzjastyczny wzór do naśladowania może ukształtować nie tylko karierę w stomatologii, lecz także życie poza zawodem. Mówię to dlatego, że sam tego doświadczyłem. To właśnie moi mentorzy obudzili we mnie pasję do nauki i podążania za własnymi marzeniami. Nie ma dla mnie większej satysfakcji niż obserwowanie, jak studenci, doktoranci czy nawet współpracownicy czerpią energię z mojej pracy i osiągają więcej, niż sami się spodziewali. Bycie wzorem do naśladowania to jedna z najbardziej satysfakcjonujących form przekazywania wiedzy i umiejętności oraz obserwowania, jak ta sama pasja zapala się w innych.
Czy były w Pana karierze osoby lub momenty, które ukształtowały Pana rozumienie skutecznego wzorca do naśladowania w stomatologii?
Kluczowym momentem było ukończenie studiów podyplomowych z edukacji stomatologicznej. To doświadczenie pogłębiło moje zrozumienie teorii nauczania i roli, jaką pełni wzór do naśladowania w edukacji klinicznej. Nagle wszystko stało się dla mnie jasne i po raz pierwszy w pełni zrozumiałem, dlaczego wzorce osobowe miały tak ogromny wpływ na mój rozwój.
Na mojej drodze było wiele osób i sytuacji, które ukształtowały mnie jako specjalistę, ale trzy osoby wyróżniają się szczególnie. Pierwszą jest prof. Peet van der Vyver, mój promotor pracy magisterskiej. Zawsze lubiłem endodoncję, ale dopiero dzięki niemu stała się moją prawdziwą pasją. Nigdy nie spotkałem nikogo, kto potrafiłby tak ożywić atmosferę w pomieszczeniu jak on. Jego pasja, umiejętności i wiedza były wręcz namacalne. Po każdym szkoleniu wychodziłem zainspirowany, gotowy uczyć się więcej i rozwijać dalej.
Drugą osobą jest moja promotorka doktoratu, prof. Anna Oettlé, niezwykle pracowita i oddana swojej dziedzinie. Zawsze znajdowała czas, aby pomóc, nawet kiedy równocześnie prowadziła wielu doktorantów.
Ostatnią osobą jest dr Guy Lambourn, konsultant i specjalista protetyk. Wydawało mi się, że potrafię dobrze nadzorować studentów w klinice, dopóki nie zobaczyłem, jak on to robi. Pokazał mi, że sama wiedza i umiejętności nie wystarczą, a prawdziwa sztuka edukacji tkwi w umiejętności przekazywania ich innym. Dzięki niemu zacząłem jeszcze bardziej pracować nad sobą.
W artykule podkreśla Pan znaczenie wzorców do naśladowania w rozbudzaniu pasji i pewności siebie u studentów. Jakie cechy wyróżniają skuteczny wzór osobowy w praktyce klinicznej?
Jedną z najważniejszych umiejętności edukatora jest potrafić rozmawiać ze studentami na ich poziomie. Prawdziwy profesjonalista posiada dogłębną wiedzę, popartą doświadczeniem klinicznym. Jeśli jednak zasypiemy studentów nadmiarem faktów, szybko doprowadzimy ich do przeciążenia poznawczego i ucierpi na tym proces edukacji. Kluczem do sukcesu jest odniesienie się do rzeczywistych przypadków, które spotkaliśmy w praktyce. To pobudza kliniczne myślenie i pozwala studentom samodzielnie połączyć fakty. To właśnie te momenty „olśnienia” najbardziej napędzają ich rozwój.
Równie istotne jest to, jak traktujemy pacjentów i jak zachowujemy się jako profesjonaliści. Podczas studiów miałem wyjątkowo przystępnych i życzliwych opiekunów klinicznych. To oni najbardziej wpłynęli na rozwój moich umiejętności. Zawsze tłumaczyli mi wszystko, czego nie rozumiałem, byli otwarci, przyjaźni i traktowali mnie jak równego sobie. Ich podejście do pacjentów było wzorowe. Te doświadczenia towarzyszą mi do dziś, a ja staram się je przekazywać dalej.
Jak opiekunowie kliniczni mogą pomóc studentom zmienić podejście do trudnych specjalizacji, takich jak endodoncja, z obawy na motywację?
Tak jak w życiu, są rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, i takie, które nas zniechęcają. Endodoncja sama w sobie jest trudna, a granica między motywowaniem a zniechęcaniem studenta jest bardzo cienka. Każdy stomatolog wie, jak złożona potrafi być endodoncja. Literatura przedmiotu pokazuje, że z niektórymi przypadkami mają problem zarówno studenci, jak i doświadczeni klinicyści. Pracujemy z anatomią, której nie widzimy, i która u każdego pacjenta jest inna.
Problem zaczyna się, gdy koncentrujemy się na trudnościach i mówimy studentom rzeczy typu: „to niemożliwe”, „nawet nie próbuj”, „endodoncja to jedyna rzecz, której nie znoszę”. Istnieje stare powiedzenie: „nie chodzi o to, co mówisz, ale jak to mówisz”. Kluczem jest usiąść ze studentem i omówić przypadek: jak zamierza go prowadzić, jakie widzi wyzwania, jaka może być morfologia kanałów, co widać na RTG, jakich narzędzi użyje i tak dalej. A potem dodać odrobinę zachęty. Ten drobny gest potrafi diametralnie zmienić nastawienie — student poczuje się przygotowany, jeszcze zanim pacjent usiądzie na fotelu. A to przekłada się na jakość leczenia, która ostatecznie jest najważniejszym celem stomatologii.
To post a reply please login or register