Dental Tribune Poland

Bonding – sposób na udoskonalenie uśmiechu

By Unident Union Dental Spa
November 15, 2013

Nierówne, ukruszone, pęknięte, przebarwione, za krótkie, za długie, za wąskie, zbyt żółte – takim zębom daleko do idealnego uśmiechu. Ich wygląd szybko i skutecznie odmienić może bonding.

Bond, czyli cieniutkie warstwy kompozytu, lekarz nakłada na zęby podczas jednej wizyty. Za jego pomocą perfekcyjnie zamaskować można wiele niedoskonałości: bond poprawi kształt zębów, przykryje diastemę, ujednolici powierzchnię licową wielokrotnie plombowanego zęba. „Materiały kompozytowe nowej generacji dobrze naśladują naturalne uzębienie” – mówi dr Iwona Gnach-Olejniczak, lekarz dentysta z Wrocławia. „Są bardziej przezierne i wysokopolerowane, przez co nie chłoną tak szybko barwników i osadów” – dodaje.

Najczęściej na taki delikatny bonding decydują się osoby, które nie mają zbyt wiele do zarzucenia swoim zębom i nie chcą ingerować w szkliwo, by przymocować do niego pełnowymiarowe licówki. „Tacy pacjenci stawiają na bonding, który łączy się szczelnie z powierzchnią zęba wyłącznie za sprawą adhezji bez potrzeby nawiercania, tworzenia w nim zaczepów” – wyjaśnia wrocławska dentystka. Szkliwo przed zabiegiem jest tylko delikatnie wytrawiane, co usuwa tzw. osłonkę nabytą. A potem można bez przeszkód zmniejszyć diastemę, wydłużyć za krótki ząb albo odbudować uszczerbienie. Za pomocą delikatnego bondingu lekarz rozjaśni pojedyncze zęby. Kompozytowy kameleon ukryje też anomalie w budowie szkliwa.

Zwłaszcza osoby młode, ale także niezdecydowane wybierają bonding jako sposób na sprawdzenie, czy do twarzy będzie im np. z mniejszą diastemą. Nieinwazyjność metody zachęca do takiej metamorfozy na próbę, zanim zdecydujemy się na poważniejszą zmianę. Właśnie diastema, jej szerokość lub całkowity brak to poważna decyzja dla osób, dla których szpara między „jedynkami” była do tej pory cechą charakterystyczną. Bonding umożliwia im wybór najlepszego rozwiązania.

To rozwiązanie ekonomiczne w porównaniu do protetyki opartej na ceramice. „Wydaje się najbardziej rozsądny, jeśli przeszkadzają nam w uśmiechu drobne wady, niewymagające od razu zakładania licówek czy koron ceramicznych. Taka metamorfoza daje często spektakularny efekt estetyczny bez dużych nakładów finansowych” – wyjaśnia dr Gnach-Olejniczak. Ceny bondingu zależą od zakresu korekty, ale zaczynają się od stawek zbliżonych do kosztów plombowania zębów.

W niektórych przypadkach bonding stosuje się zamiast leczenia ortodontycznego. „Trzeba pamiętać, że takie modelowanie kształtów zębów nie wpłynie na prawidłowe funkcjonowanie zgryzu, ale poprawi wygląd nieprawidłowo ustawionych zębów, jeśli z różnych przyczyn nie chcemy zakładać aparatu” – mówi dentystka i proponuje bonding jako terapię zastępczą, gdy wady zgryzu są niewielkie (dotyczą np. rotacji pojedynczych zębów). Dzięki bondingowi anomalie staną się mniej widoczne.

Przeciwwskazaniem względnym do zastosowania bondingu jest bruksizm, czyli nawykowe zaciskanie zębów. Lekarz i temu może zaradzić. Zaleci zakładanie na noc specjalnej szyny przypominającej ruchomy aparat ortodontyczny. Ochroni ona zęby przed ukruszaniem i wyeliminuje nawyk. Zęby zakwalifikowane do bondingu muszą być też zdrowe, zwłaszcza bez dużej skłonności do próchnicy oraz chorób przyzębia.

Coraz częściej stosowanym zabiegiem jest także konturowanie. Polega na delikatnym zeszlifowywaniu nadmiaru szkliwa tam, gdzie zęby mają niewłaściwy rozmiar lub kształt. Konturowanie zębów odbywa się tylko w obrębie szkliwa i jest bezpieczne dla zębów. „Dyskretne modelowanie zębów za pomocą specjalnych wierteł, soflexów i finirów to zabieg wymagający poczucia estetyki. Daje efekt uporządkowania i harmonii, zwłaszcza gdy połączy się tę technikę z bondingiem” – podkreśla dr Gnach-Olejniczak.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© 2021 - All rights reserved - Dental Tribune International