Search Dental Tribune

Dr Elizabeth Himel dzieli się praktycznymi doświadczeniami, pokazując, jak cyfryzacja pracy — z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i druku 3D — zmienia diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentem. (Image: greenbutterfly/Adobe Stock)

pią. 2 stycznia 2026

zapisz

Jeszcze niespełna dziesięć lat temu częścią mojej codziennej rutyny jako studentki stomatologii była wymiana utrwalacza i wywoływacza w procesorze radiograficznym na oddziale endodoncji. Ostry zapach chemikaliów, smugi na kliszach i stres związany z pustymi ekspozycjami były po prostu elementem codziennej pracy. Wówczas nikt tego nie kwestionował — tak po prostu wyglądała stomatologia.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a stomatologia jest niemal nie do poznania. Cyfrowa transformacja zawodu lekarza dentysty nie polega wyłącznie na nowoczesnych gadżetach czy podążaniu za trendami. Zmieniła ona fundamentalnie sposób, w jaki świadczymy opiekę, komunikujemy się z pacjentami i zarządzamy praktykami. Jako osoba, która wdrażała te technologie w codziennej pracy, chciałabym podzielić się tym, co sprawdziło się w naszej praktyce, co rzeczywiście było warte inwestycji oraz dokąd — moim zdaniem — zmierzamy.

Dr Elizabeth Himel w swojej praktyce Aspen Dental, gdzie technologie cyfrowe, takie jak skanowanie wewnątrzustne, CBCT oraz druk 3D, są w pełni zintegrowane z codziennym funkcjonowaniem gabinetu. (Image: Dr Elizabeth Himel)

Dr Elizabeth Himel w swojej praktyce Aspen Dental, gdzie technologie cyfrowe, takie jak skanowanie wewnątrzustne, CBCT oraz druk 3D, są w pełni zintegrowane z codziennym funkcjonowaniem gabinetu. (Image: Dr Elizabeth Himel)

Rzeczywistość i AI: praktyczne zastosowania w codziennej praktyce

Kiedy większość osób słyszy o sztucznej inteligencji (AI) w stomatologii, wyobraża sobie futurystycznego robota wykonującego zabiegi chirurgiczne. Rzeczywistość jest znacznie bardziej pragmatyczna. Zaczęłam korzystać z narzędzi AI, takich jak ChatGPT, do przygotowywania opisów dla ubezpieczycieli — i szczerze mówiąc, okazało się to bardzo pomocne. To, co wcześniej zajmowało mi 20 minut, teraz zajmuje 5, a wskaźniki akceptacji wzrosły, ponieważ język stał się bardziej spójny i wyczerpujący.

Wykorzystuję również skany wewnątrzustne do dokumentowania zmian, których nie da się uchwycić na zdjęciach RTG, co pozwoliło mi skutecznie odwrócić decyzje odmowne ubezpieczycieli dzięki niepodważalnym dowodom cyfrowym. Możliwość dokumentowania wyników leczenia z taką precyzją ma ogromną siłę przekonywania.

Coraz częściej widzimy też narzędzia diagnostyczne wspierane przez AI, które w przyszłości mogą z dużą dokładnością wskazywać patologie, próchnicę czy utratę kości. Postrzegam je jako cenne „drugie spojrzenie”, a nie zastępstwo dla oceny klinicznej.

Od kliszy do cyfryzacji: koniec ery ciemni

Kiedy rozpoczynałam pracę kliniczną, dostęp do tomografii CBCT był uważany za luksus. Dziś jest standardem — i to nie bez powodu. Możliwość oceny zęba lub miejsca implantacji w trzech wymiarach nie tylko robi wrażenie, ale stała się niezbędna we współczesnej diagnostyce i planowaniu leczenia. Przeszliśmy od „nadziei, że mamy wystarczająco dużo informacji” do realnej pewności, z czym mamy do czynienia, zanim jeszcze sięgniemy po kątnicę.

Cyfrowa radiografia uczyniła proces bezpieczniejszym, szybszym i bardziej przewidywalnym. Minęły czasy uciekania za osłony ołowiane po naciśnięciu przycisku ekspozycji — dzięki urządzeniom takim jak ręczny aparat RTG NOMAD, które zrewolucjonizowały sposób wykonywania zdjęć diagnostycznych, szczególnie w intensywnie pracujących gabinetach i u pacjentów z ograniczoną mobilnością.

Cyfrowe wyciski: znacznie więcej niż komfort

Będę szczera: w czasie studiów nie uczono nas pracy ze skanerami cyfrowymi. Wyciski oznaczały mieszanie alginatu lub masy poliwinylosiloksanowej, nakładanie jej na łyżkę wyciskową i liczenie na to, że pacjent nie będzie miał odruchu wymiotnego ani nie poruszy się w kluczowym momencie. Było to niekomfortowe, czasochłonne i frustrujące dla wszystkich.

Dziś nie wyobrażam sobie pracy bez skanerów 3Shape TRIOS 4 i 5. Te urządzenia całkowicie zmieniły moją codzienną praktykę, oferując precyzję, która konsekwentnie przewyższa tradycyjne wyciski, przy jednoczesnym zachowaniu komfortu pacjenta. Dzięki natychmiastowym wyciskom cyfrowym mogę w czasie rzeczywistym ocenić granice preparacji, ilość miejsca i podcienie, a ewentualne korekty wprowadzić jeszcze przed opuszczeniem gabinetu przez pacjenta.

Różnica w doświadczeniu pacjenta jest ogromna — brak odruchu wymiotnego, brak zniekształceń i znacząco mniej poprawek. Co jednak równie ważne, skanowanie cyfrowe dało mi poziom pewności co do jakości preparacji, jakiego nigdy nie miałam przy tradycyjnych wyciskach. To zasadnicza różnica między nadzieją, że wszystko zostało uchwycone poprawnie, a pewnością widoczną na ekranie.

Jednocześnie nauczyłam się, że „cyfrowe” nie zawsze oznacza „lepsze”. W przypadku trudnych, głębokich poddziąsłowych granic klasyczny poliwinylosiloksan wciąż pozostaje niezastąpiony. Kluczem jest wiedza, kiedy dane podejście sprawdza się najlepiej —  analogowe i cyfrowe metody pracy wcale nie muszą ze sobą konkurować, ponieważ mogą się uzupełniać.

“Kluczem jest wiedza, kiedy dane podejście sprawdza się najlepiej — analogowe i cyfrowe metody pracy wcale nie muszą ze sobą konkurować, ponieważ mogą się uzupełniać.”

Druk 3D: od koncepcji do gotowych rozwiązań w jeden dzień

W tym miejscu robi się naprawdę ekscytująco. Obecnie mogę zeskanować łuki zębowe pacjenta, stworzyć wirtualny plan leczenia i w ciągu 24 godzin wydrukować w swoim laboratorium szablon chirurgiczny do w pełni nawigowanej implantacji. Powtórzę, bo wciąż wydaje mi się to niewiarygodne: szablony chirurgiczne wykonywane na miejscu, gotowe do użycia następnego dnia. To, co kiedyś wymagało współpracy z zewnętrznymi laboratoriami i tygodni oczekiwania, dziś dzieje się praktycznie z dnia na dzień — głównie dzięki zwiększeniu prędkości druku, rozwojowi materiałów żywicznych oraz usprawnieniu oprogramowania projektowego firm takich jak SprintRay.

Ta możliwość zmieniła nie tylko moje metody pracy, ale również doświadczenie pacjentów. W przypadku zęba o złym rokowaniu często jesteśmy w stanie przejść od diagnozy do implantacji w ciągu kilku dni, a nie tygodni. Precyzja chirurgii nawigowanej w połączeniu z szybkością produkcji szablonów znacząco podniosła przewidywalność wyników i komfort pacjentów.

Cyfrowe procesy zmieniły również nasze podejście do protez. Początkowo dopasowanie protez wykonanych metodami cyfrowymi często przewyższało dopasowanie protez wykonanych metodami analogowymi, jednak pojawiały się problemy z pęknięciami — materiały wykorzystywane w technologiach cyfrowych nie zapewniały wystarczającej trwałości. Wraz z zespołem testowaliśmy różne drukarki, materiały i procedury postprocessingu, ucząc się na błędach.

Wraz z rozwojem materiałoznawstwa sytuacja uległa jednak zasadniczej zmianie. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie materiały Lucitone Digital Print firmy Dentsply Sirona, pierwotnie wprowadzone na drukarkach Carbon. Z mojego doświadczenia wynika, że należą one do najmocniejszych rozwiązań w zakresie protez cyfrowych, łącząc wytrzymałość, estetykę i przewidywalność, które sprawiają, że w wielu przypadkach protezy wykonane metodami cyfrowymi są nie tylko realną opcją, ale wręcz rozwiązaniem preferowanym.

Wdrażanie technologii: lekcje z praktyki

Wdrażanie nowych technologii rzadko przebiega tak gładko, jak sugerują prezentacje sprzedażowe. Kluczem jest strategiczne podejście — co zmieniać i kiedy. Korzyści są jednak realne. Diagnostyka cyfrowa zapewnia lepszą wizualizację niż tradycyjne RTG. Planowanie leczenia tego samego dnia ogranicza liczbę wizyt pacjentów. Cyfrowe procesy redukują błędy i zwiększają akceptację leczenia, ponieważ pacjenci mogą dokładnie zobaczyć proponowane rozwiązania.

Łącząc doświadczenie kliniczne z narzędziami cyfrowymi, dr Elizabeth Himel wykorzystuje skanery wewnątrzustne, nawigację w implantologii, a także produkcję szablonów chirurgicznych w gabinecie, w celu usprawnienia diagnostyki, planowania leczenia i opieki nad pacjentem. (Image: Dr Elizabeth Himel)

Łącząc doświadczenie kliniczne z narzędziami cyfrowymi, dr Elizabeth Himel wykorzystuje skanery wewnątrzustne, nawigację w implantologii, a także produkcję szablonów chirurgicznych w gabinecie, w celu usprawnienia diagnostyki, planowania leczenia i opieki nad pacjentem. (Image: Dr Elizabeth Himel)

Praca w ramach sieci Aspen Dental przyspieszyła transformację mojej praktyki. Siła zakupowa organizacji typu DSO umożliwia dostęp do sprzętu, który dla indywidualnych gabinetów mógłby być poza zasięgiem. Co równie ważne, lekarze w sieci Aspen Dental korzystają z wymiany doświadczeń — jeśli jeden gabinet przejdzie przez wyzwania związane z nową technologią, wnioski są przekazywane dalej.

Najważniejszą lekcją było jednak nauczenie się, kiedy nie iść w cyfryzację. Czasami tradycyjne rozwiązania sprawdzają się lepiej, a umiejętność rozpoznania tych momentów okazała się bezcenna.

Nasze doświadczenia z protezami cyfrowymi pokazują, jak istotna jest konsekwencja. Testowaliśmy różne drukarki, materiały i metody jako zespół, ucząc się na każdym etapie, aż osiągnęliśmy sukces.

Moja rada? Najpierw inwestuj w ludzi. Najbardziej zaawansowany sprzęt nie przyniesie efektów, jeśli zespół nie czuje się pewnie w jego obsłudze. Cierpliwość w procesie nauki zawsze się opłaca.

Czynnik ludzki: dlaczego doświadczenie wciąż ma kluczowe znaczenie

Pomimo wszystkich postępów technologicznych istota stomatologii pozostaje niezmienna. AI nie wyczuje oporu tkanek. Skaner nie rozpozna momentu, w którym „coś po prostu nie wygląda dobrze”. CBCT, szablony chirurgiczne i wyciski cyfrowe są niezwykłymi narzędziami, ale nadal wymagają ludzkiego osądu, intuicji klinicznej i empatii.

W ciągu niespełna dekady przeszłam drogę od wymiany chemikaliów w ciemni do planowania w pełni cyfrowych zabiegów implantacji wykonywanych w ciągu 24 godzin. Od klisz RTG do diagnostyki wspomaganej AI — od wycisków alginatowych do niezrównanej precyzji skanowania cyfrowego. To było naprawdę niezwykłe doświadczenie.

Przyszłość stomatologii leży w równowadze między mocą technologii a ludzką wiedzą. Technologia może podnosić jakość opieki tylko wtedy, gdy kieruje nią wytrenowane oko, pewna ręka i empatyczne serce klinicysty. Rewolucja technologiczna nie zastępuje ludzkich umiejętności — jest renesansem doskonałości klinicznej, który wzmacnia to, co od zawsze robiliśmy najlepiej: troskę o pacjentów z precyzją i współczuciem.

Tematy:
Tagi:
To post a reply please login or register
advertisement
advertisement